Arko-98

Arko-98

🇮🇹 Włochy
Historie Slowly

Oryginalnie napisane w języku włoskim, przetłumaczone przez OpenAI.

Nasza historia zaczęła się w pewną ciepłą lipcową noc.

Niedługo wcześniej zainstalowałem Slowly i ponieważ od nikogo nie otrzymywałem odpowiedzi, postanowiłem odinstalować aplikację. Ale tamtego dnia to było tak, jakby przeznaczenie zdecydowało nas połączyć – i rzeczywiście, niczym w filmie, zaledwie kilka chwil przed usunięciem konta, dostałem powiadomienie: to był list od niejakiej Maryy_01.

Czytając jej słowa, czułem, jakby mówiły bezpośrednio do mojej duszy; bardzo się w nich odnajdywałem. Ponieważ oboje traktowaliśmy muzykę jako lekarstwo dla duszy, postanowiłem poznać ją lepiej, wymieniając się playlistami z naszymi ulubionymi utworami. Dzień po dniu poznawaliśmy się coraz bardziej; doszło do tego, że zaczęliśmy ufać sobie tak mocno, iż w ciągu zaledwie tygodnia powierzyliśmy sobie sekrety, o których nigdy nikomu nie mówiliśmy. Dowiedziałem się, że Mary lubi pisać wiersze i postanowiła dać mi kilka do przeczytania, mimo że są bardzo osobiste i nikomu ich nie pokazuje. Odkryłem też, że Mary lubi malować i postanowiła zadedykować mi obraz, a ponieważ ja lubię tworzyć muzykę, postanowiłem zadedykować jej piosenkę.

Przez kilka miesięcy pisaliśmy do siebie, a nasza piękna więź stawała się coraz głębsza – do tego stopnia, że w okresie, gdy Mary była na wakacjach w Maroku, zakochałem się w niej i postanowiłem jej o wszystkim wyznać. Niestety, w tamtym momencie Mary nie czuła się gotowa na związek. Zdecydowaliśmy więc kontynuować naszą relację tak jak do tej pory, a z czasem przenieśliśmy się z listów na WhatsAppa i zaczęliśmy pisać do siebie codziennie do późnej nocy.

Nadszedł dzień, w którym Mary musiała wyjechać, by wrócić do Włoch. Ponieważ miała czekać 10 godzin na lotnisku, zaproponowałem, że spędzę z nią całą noc na Discordzie, dotrzymując jej towarzystwa przy muzyce. Ta noc była jednym z najpiękniejszych momentów, jakie kiedykolwiek z kimś przeżyłem. W kolejnych miesiącach nadal rozmawialiśmy codziennie oraz wspólnie oglądaliśmy filmy i seriale na Discordzie. W pewnym momencie postanowiliśmy napisać do siebie prawdziwe listy i wysłać je na adresy domowe, aby mieć namacalną pamiątkę naszej więzi, której symbolem był przecież właśnie list.

Pewnej nocy, gdy nie mogliśmy spać, Mary powiedziała: „Mam ochotę na pizzę”, a ja żartem odpowiedziałem: „Chcesz, żebym ci ją kiedyś przywiózł?”. Ona, powątpiewając, stwierdziła: „I tak nigdy nie jechałbyś 40 minut tylko po to, żeby przywieźć mi pizzę”. Faktem jest, że kilka dni później spotkaliśmy się po raz pierwszy i te 40 minut drogi naprawdę pokonałem. Kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, oniemiałem z zachwytu nad jej ogromnym pięknem, które odzwierciedlało jej równie piękną duszę. Tamten dzień był cudowny, ponieważ to było tak, jakby te wszystkie miesiące pisania i budowania naszej relacji zmaterializowały się w tym jednym spotkaniu. Od tego momentu zaczęliśmy widywać się częściej: chodziliśmy na sushi, na spacery, jedliśmy wspólnie pizzę albo po prostu spędzaliśmy dni słuchając muzyki.

Czas mijał, a my zaczęliśmy pisać do siebie w coraz czulszy sposób. Nadaliśmy sobie przezwiska, takie jak „Stellina” (Gwiazdeczka) czy „Pelatone” (Łysol – choć tak naprawdę nie jestem łysy). Pewnego wieczoru podczas rozmowy wypłynął temat tego słynnego listu, który napisałem w sierpniu, wyznając jej miłość. Wtedy Mary wyjawiła mi, że w rzeczywistości ona też już w sierpniu coś do mnie czuła, ale bała się mi o tym powiedzieć. Wyznałem jej więc, że nigdy nie przestałem jej kochać i postanowiłem jeszcze raz wyjawić jej swoje uczucia. Tym razem jednak nie zostałem odrzucony. Mary przyznała, że coś do mnie czuje, ale nie jest jeszcze gotowa powiedzieć „kocham cię”. W tamtej chwili byłem w siódmym niebie, bo choć z jej słów i gestów już wcześniej domyślałem się, co czuje, przeczytanie tego czarno na białym zrobiło na mnie zupełnie inne wrażenie.

Od tamtego wieczoru sposób, w jaki ze sobą rozmawialiśmy, zmienił się całkowicie, ponieważ nie czułem się już ograniczony i – co najważniejsze – nie musiałem już ukrywać swoich uczuć (choć było ewidentne, że jestem zakochany po uszy). Potem nadeszła noc sylwestrowa, kiedy uczucia nas obojga były tak silne, że nie mogliśmy ich już dłużej trzymać w sobie. I rzeczywiście, gdy wybiła północ, powiedzieliśmy sobie „kocham cię” i pocałowaliśmy się na powitanie nowego roku.


Przed zamknięciem tej historii chcielibyśmy zostawić naszą osobistą wiadomość:

Arko:
Jeszcze 6 miesięcy temu nie sądziłem, że uda mi się spotkać tak wyjątkową dziewczynę jak Mary.
Za każdym razem, gdy myślę o dniu, w którym ją poznałem, zawsze widzę ją jako „małą gwiazdkę spadłą z nieba, która schroniła się w moich dłoniach i zmieniła moje życie”.
Dla mnie jest naprawdę wyjątkowa, nigdy nie poznałem kogoś o tak wielkim i czystym sercu jak ona. Dzień po dniu i list po liście zakochiwałem się coraz bardziej,
ponieważ była pierwszą osobą, która sprawiła, że poczułem się naprawdę doceniony, była pierwszą osobą, która zdołała mnie zrozumieć, pierwszą, która potrafiła naprawdę zajrzeć we mnie i
pierwszą, przy której mogłem być naprawdę sobą.
W sumie między lipcem a sierpniem wysłaliśmy do siebie ponad 200 listów, nie mówiąc o dziesiątkach tysięcy wiadomości między WhatsApp a Discordem od września do dziś.
Kochałem każdą chwilę, którą przeżyliśmy razem, każdą noc spędzoną na śmiechu jak szaleńcy, każdy film, który razem obejrzeliśmy, i kochałem każde spojrzenie, każdy dotyk i każdy oddech.
Bez Mary moje życie prawdopodobnie nadal byłoby smutne, a moje dni szare i puste, z nią natomiast są kolorowe i pełne emocji, pełne jej, jej słodyczy.

Mary:
Poznałam Arko w okresie mojego życia, w którym byłam zagubiona między przeszłością a teraźniejszością, w którym rozdzierała mnie pustka nie do wypełnienia, i dzięki niemu tej pustki już nie ma. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że moje serce będzie zdolne kochać tak głęboko i mimo że mamy zupełnie różne kultury, zrozumieliśmy się od samego początku. W wielu rzeczach widziałam swoje odbicie i przede wszystkim był on jedynym, przy którym w końcu czułam się sobą, bez potrzeby udawania czy ukrywania się. On zobaczył mnie taką, jaka jestem, pokochał moją duszę, moje serce, jeszcze zanim mnie spotkał.
Od początku czułam, że nasza więź nie zostanie łatwo zerwana i pomimo przeszkód oraz przeciwności, z którymi mierzymy się każdego dnia, wiem na pewno, że pewnego dnia spojrzę mu w oczy i powiem „udało nam się”, ponieważ z nim u boku nawet niemożliwe wydaje się możliwe.
Z nim czas leci, wydaje się, jakby nasze dusze poznały się dawno temu, krótko mówiąc, mam wrażenie, jakbym znała go od zawsze. Bez niego życie byłoby szare, bez kolorów, byłoby monotonne jak dzień powtarzający się w nieskończoność, jak koło, które nigdy się nie kończy.
Na koniec chciałabym zadedykować mu kilka słów, mając nadzieję, że nie wzruszy się za bardzo:
Moja miłości, dla mnie jesteś wszystkim, jedyną rzeczą, o której myślę w nocy, jest to, jak wielką jestem szczęściarą, że cię mam. Każdego dnia zastanawiam się, co zrobiłam, by zasłużyć na tak słodkiego, troskliwego i czułego chłopaka, a przede wszystkim takiego, który kocha mnie za to, kim jestem.
Nie potrafię sobie nawet wyobrazić życia bez ciebie, bez twojego śmiechu, twojego niezdarnego sposobu bycia, gdy zawsze starasz się mieć rację, sposobu, w jaki na mnie patrzysz, twojego głosu, który tak bardzo kocham, i twojej wyjątkowej słodyczy, która od razu mnie podbiła. Bez ciebie nie odkryłabym, czym jest miłość, ta prawdziwa, która nie sprawia, że drżysz ani nie każe ci wątpić. Bez ciebie, moja miłości, byłabym dziewczyną, która boi się miłości, teraz natomiast jestem tą, która walczy o wspólną przyszłość, o „na zawsze”, które chciałabym zachować w sercu.

Oboje chcieliśmy podziękować Slowly za to, że pozwoliło nam się poznać, ponieważ bez tej aplikacji nigdy nie znalazłbym brakującego kawałka mojego serca, którego szukałem od dawna, i mamy nadzieję, że ta historia może być inspiracją dla kogoś, a przede wszystkim, jeśli jest ktoś, kto waha się, czy odpowiedzieć na list, czy nie, zrób to, bo może to zmienić twoje życie.

© 2026 Slowly Communications Ltd.    
Warunki użytkowania     Polityka prywatności     Pliki cookie