Oryginalnie napisane w języku chińskim, przetłumaczone przez OpenAI.
W 2018 roku po raz pierwszy pobrałam aplikację Slowly. Moim pierwszym korespondencyjnym przyjacielem był 20-latek należący do mniejszości etnicznej w Syczuanie. Podobnie jak ja, był pełen ciekawości świata i chciał używać Slowly, aby nawiązywać kontakty z ludźmi z różnych stron i poszerzać swoje horyzonty. Niestety, aby korzystać z aplikacji, musiał używać VPN. Z powodu niedogodności związanych z VPN, ostatecznie przenieśliśmy się na WeChat, by tam kontynuować rozmowę. Co ciekawe jednak, szybki czat internetowy sprawił, że oboje poczuliśmy, iż zatracona została pierwotna „głębia”. Moim wnioskiem było to, że wyjątkowość Slowly polega na przywracaniu tego oczekiwania i poczucia wyjątkowości tradycyjnej korespondencji, czego szybka wymiana wiadomości nigdy nie zastąpi.
Niedługo potem ponownie pobrałam Slowly i tym razem poznałam starszego „brata” z Makau. Był ode mnie o pięć lat starszy, niezwykle elokwentny, dowcipny i zabawny; mieliśmy nieskończenie wiele tematów do rozmów. Dzięki niemu zaczęłam bardzo interesować się historią i kulturą Makau, a także zyskałam głębsze zrozumienie polityki regionów po obu stronach Cieśniny. Niestety, z powodu awarii telefonu straciliśmy kontakt na prawie rok. Kiedy w końcu znowu go odnalazłam, powiedział mi, że choć straciliśmy kontakt, zawsze o mnie pamiętał i miał przeczucie, że wrócę. Nadal był tak samo rozmowny, a ja wciąż jak mała fanka słuchałam jego opowieści. Myślałam, że nasza przyjaźń przetrwa długo, jednak gdy skończył 30 lat, powiedział mi, że czuje się zmęczony i nie chce już pisać listów. Zanim zdążyłam poprosić o inny kontakt, zniknął z mojego życia.
Później otrzymałam list ze Stanów Zjednoczonych. Nadawca również pochodził z Syczuanu i robił doktorat w USA. Był ciekawy, jak to możliwe, że dla mnie, jako Malezyjki, językiem ojczystym jest chiński, dlatego do mnie napisał. Z powodu natłoku nauki odpisywałam bardzo powoli. Myślałam, że straci cierpliwość, ale ku mojemu zaskoczeniu zawsze czekał na moje odpowiedzi. Zaczęliśmy pisać ze sobą w 2020 roku, wymieniając przynajmniej jeden list w miesiącu. Był niesamowicie mądry, wydawało się, że żaden trudny problem nie jest w stanie go przerosnąć. Później wyjechałam na studia do Wielkiej Brytanii, a on również przeniósł się tam do pracy, dzięki czemu w końcu spotkaliśmy się osobiście w Oksfordzie. W listach był rygorystyczny i poważny, ale na żywo okazał się nieśmiałym, lubiącym żarty chłopakiem. Po studiach wróciłam do kraju, by rozwijać karierę, a on został w Europie. Mając już ponad 30 lat, nie piszemy już tak często jak kiedyś, ale co roku w nasze urodziny wciąż przesyłamy sobie życzenia punktualnie.
W mgnieniu oka minęło 8 lat, a ja byłam świadkiem, jak Slowly rośnie od momentu narodzin aż do obecnego wieku „wczesnoszkolnego”. Napisałam i otrzymałam tak wiele listów, poznałam tylu korespondencyjnych przyjaciół, ale nikt nie zostaje w tym samym miejscu na zawsze. Jednak te piękne wspomnienia z przeszłości są prawdziwe i wieczne. Życie jest jak pociąg jadący do stacji docelowej; po drodze jest wiele stacji, na których ludzie wsiadają i wysiadają. Skoro spotkanie jest darem czasu, to w momencie pożegnania, nawet jeśli w sercu gości żal, powinniśmy żegnać się z wdzięcznością i uśmiechem, machając na pożegnanie.
Niech u Ciebie, który czytasz ten list, wszystko układa się jak najlepiej.